LEGENDY

W Bardzie i okolicach znajduje się szereg niezwykłych miejsc, wartych odwiedzenia ze względu na ich malownicze położenie, ciekawą przeszłość oraz wartość architektoniczną i historyczną. Wiele z nich związanych jest z opowieściami, które przez wieki budowały tożsamość tej ziemi i dziś stanowią jej niezaprzeczalne dziedzictwo kulturowe.

Czasami trudno oddzielić historię od legendy — szczególnie w takim miejscu jak Bardo, pielgrzymkowej miejscowości z sanktuarium słynącym cudami.
Legenda, zwana także podaniem, to w potocznym rozumieniu ludowa opowieść utrwalona najpierw w tradycji ustnej, a z czasem spisana. Związana jest z konkretnymi wydarzeniami, postaciami lub miejscami — historycznymi bądź tylko domniemanymi. W Bardzie granica między jednym a drugim bywa niezwykle subtelna.

W Bardzie i całej gminie znajduje się wiele punktów, które zachwycają krajobrazem, architekturą i historią. Ale to legendy nadają im dodatkowy wymiar. Są jak drugi plan tej samej opowieści — czasem pobożnej, najczęściej związanej z tradycją ruchu pielgrzymkowego, czasem tajemniczej, a czasem związanej z potęgą natury. Trudno tu oddzielić fakty od podań. I może właśnie nie trzeba. Wystarczy ruszyć w drogę i pozwolić, by kolejne miejsca opowiedziały swoją historię.

Chcesz poznać historię cudownego ocalenia Figury Matki Bożej, gdy całe miasto spłonęło? Ciekawi Cię, jak powstała Krucza Skała i dlaczego legenda mówi o rycerzu i koniu? Poniżej znajdziesz opowieści, które prowadzą przez miasto i okoliczne szlaki — od murów bazyliki, przez Plac Wolności, aż po leśne ścieżki i skalne urwiska. Każda legenda to wskazówka. Każde miejsce to fragment większej historii.

FIGURKA MATKI BOŻEJ

Prawdopodobnie w  XIII  wieku powstał największy skarb Barda rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem wykonana z drewna lipowego z którą wiążą się liczne legendy. Pierwsza z nich głosi, że Figurka została podarowana pobożnemu chłopcu w kaplicy zamkowej. W tejże kaplicy Matka Boska ukazała się młodzieńcowi, a wskazując na figurkę, dała do zrozumienia, że jest ona znakiem szczególnej łaski dla Barda. Nad kartuszem znajdującym się pod balkonem organowym widnieje ilustracja tej legendy. Według podania Cudowna Figurka została przekazana pewnemu młodzieńcowi przez samą Matkę Boską. Przedstawienie to jest dość sugestywne – spisane słowa płyną wprost od Matki Boskiej do owego młodzieńca. W tle sceny widać zbocza i wzniesienia zapewne okoliczne.  Ze względu na zagadkowy uśmiech obu postaci, zwłaszcza Matki Boskiej tajemniczo patrzącej w dal, nazywana jest ona czasami uśmiechniętą Madonną.
 

Historia Barda, jak i samej Cudownej Figurki była burzliwa. Rzeźba niejednokrotnie musiała szukać schronienia w innych miejscach, często na kilka lat. Kiedy Husyci ciągnęli na te tereny rabować kościoły, miejscowy ksiądz odwiózł figurkę do Kłodzka, która szczęśliwie wróciła z powrotem do Barda do kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, gdzie zajęła czołowe miejsce na ołtarzu. Podczas wielkiego pożaru miasteczka w 1525 roku ogień przeniósł się także na czeski kościół, w którym znajdowała się figurka. Legenda głosi, że zakonnik, który pobiegł do środka, by ją ratować, już z płonącego kościoła nie wrócił. Następnego dnia jego współbracia na pogorzelisku znaleźli nieuszkodzoną Figurkę pod zwęglonym ciałem zakonnika.

ORGANY W KOŚCIELE

Z organami w bardzkiej bazylice wiąże się także interesujący przekaz historyczny. Nie został on jednak jednoznacznie potwierdzony, gdyż funkcjonuje w kilku wersjach, a jego bohaterem jest król pruski Fryderyk II.
W 1741 roku władca odwiedził bardzką świątynię. Podczas obiadu w klasztorze dotarła do niego wiadomość, że drogę odcięli mu austriaccy rajtarzy. Fryderyk II natychmiast dosiadł konia i udał się do Kamieńca. Tamtejszy opat przebrał go w szaty zakonne i wprowadził do chóru, gdzie mnisi odmawiali brewiarz. Austriacy byli blisko, lecz nie rozpoznali monarchy.
Trzy lata później, w 1744 roku, Fryderyk II ponownie zatrzymał się w Bardzie i zwiedzał kościół. Zauważył wówczas brak organów. Gdy opat Tobiasz Stusche wyjaśnił, że zakon nie dysponuje środkami na ich budowę, król miał odpowiedzieć: „Niech opat modli się pilnie o moje zwycięstwo, a ja zapewnię pieniądze”. Władca zwyciężył – i, jak głosi tradycja, pamiętał o złożonej obietnicy.
Czy dotrzymał słowa? To kwestia sporna. Wiadomo, że zobowiązał Królewskie Ministerstwo do przekazania opatowi Tobiaszowi z Kamieńca odpowiedniej sumy na budowę organów w Bardzie. Nie ma jednak pewności, czy środki rzeczywiście dotarły do klasztoru.
Faktem jest natomiast, że 1 września 1755 roku opat Tobiasz zawarł kontrakt z wrocławskim budowniczym organów Franciszkiem Eberhardtem. Instrument ukończono w 1759 roku, mimo trudności finansowych, z którymi zmagał się klasztor. Drewniany prospekt wykonał bardzki rzeźbiarz Henryk Hartmann.
Zarówno piękno brzmienia, jak i wyjątkowa architektura prospektu oraz rozmiary instrumentu sprawiają, że bardzkie organy należą do najcenniejszych i najbardziej imponujących nie tylko na Dolnym Śląsku, ale i w całej Polsce.

LEGENDA ZWIĄZANA Z BUDOWĄ KOŚCIOŁA

Bardzki kościół, wzniesiony w latach 1686–1704, należy do najpiękniejszych barokowych zabytków na Śląsku. Powstał w miejscu dwóch wcześniejszych świątyń – tzw. kościoła czeskiego i niemieckiego – które z czasem przestały mieścić rosnącą liczbę pielgrzymów przybywających do Cudownej Figurki Matki Bożej Bardzkiej. Obecna bazylika może pomieścić około pięciu tysięcy wiernych, co najlepiej świadczy o skali ruchu pielgrzymkowego w czasach jej powstania.

Z budową świątyni wiąże się także jedna z miejscowych legend. Głosi ona, że niedługo po tym, jak figurka została podarowana pobożnemu Polakowi, pewien Czech doznał ciężkiego złamania nogi. W akcie desperacji udał się z pielgrzymką do Barda, prosząc o uzdrowienie. Gdy odzyskał zdrowie, w dowód wdzięczności wzniósł najpierw niewielką drewnianą kaplicę, a następnie – już jako wotum dziękczynne – okazały, kamienny kościół.

DIABEŁ, ANIOŁ I WIATR

Wśród licznych, znakomitych barokowych rzeźb zdobiących wnętrze bazyliki znajduje się przedstawienie Archanioła Michała depczącego pokonanego diabła. To właśnie z tą figurą związana jest jedna z najbardziej znanych bardzkich legend – opowieść o diable, aniele i wietrze.
Głosi ona, że pewnego dnia wiatr i diabeł wędrowali doliną Nysy Kłodzkiej. Gdy zatrzymali się w pobliżu kościoła, ciekawski diabeł zapragnął zajrzeć do środka, zwabiony potężnym brzmieniem organów. Nie wiedział jednak, że nad porządkiem w świątyni czuwa Archanioł Michał. Gdy tylko przekroczył próg, anioł rzucił się na niego i po zaciekłej walce pokonał go, skuwając w niewoli. Od tej pory diabeł pozostaje pod jego stopami, a wiatr – pozbawiony towarzysza – krąży wokół świątyni i dokucza mieszkańcom Barda, jakby wciąż czekał na swojego kompana.
 

Nie bez znaczenia jest fakt, że silne wichury na przewężeniu Przełęczy Bardzkiej są zjawiskiem częstym także dziś. Jedna z nich towarzyszyła pielgrzymom podczas uroczystości koronacji Cudownej Figurki w 1966 roku. Ojciec redemptorysta Józef Krok w autobiograficznej książce „Igranie z Lewiatanem” wspomina, że gdy na plac koronacyjny dotarł pochód z zapalonymi świecami, panowała piękna, spokojna noc – świecił księżyc, migotały gwiazdy, a wokół rozlewała się cisza pełna harmonii. Około północy, pod koniec uroczystej mszy świętej, niespodziewanie zerwał się gwałtowny wicher. Zimny podmuch przeszedł przez zgromadzonych, mrożąc pogodny nastrój i budząc niepokój. Jak zapisał autor, można było odczuć niepojęty poryw zła. Zjawisko trwało krótko, lecz zadziwiło wszystkich obecnych.

SZOPKA

Szopka nawiązała do dawnej tradycji bowiem już w dawnych czasach miało Bardo swoją szopkę w domku przy drodze do górskiej kaplicy. Szopka została jednak zniszczona. Bardzka szopka jest ciekawą atrakcją turystyczną ze względu na swoją barwność i pomysłowo wykonane figury ukazujące historię Polski, aż do współczesności. Budzi ona wielki podziw zwłaszcza wśród najmłodszych. Powstanie szopki na początku lat 70-tych jest związane z obchodami 700-lecia pielgrzymek do Barda i jednocześnie nawiązało do dawnej tradycji szopkarskiej tego miasta.

Właśnie do tej tradycji odwołuje się w swoim opowiadaniu Barto.Szopka znakomita polska pisarka Olga Tokarczuk:
 
Bardzo leży w Sudetach w jednej z dolin które roją się tutaj szczególnie obficie małe zmarszczki na twarzy ziemi zaledwie zaledwie kurze łapki. Miejsce to ma swoją długą historię. Dawno, dawno temu wydobywano tutaj cenne kruszce ametysty i nefryty. Krążą legendy, że jest i złoto. Ponoć zwykła Skała w głębiach gór poddana wielkim ciśnieniom i jakimś tajemniczym siłą sama z siebie oczyszcza się ze zwyczajnej materii, sama siebie destyluje, skraplając się w ciemnościach czyste złoto, które pozostanie tam już na wieczność. Dawniej sunął tędy szlak handlowy ze śląska do Czech i to dzięki niemu powstało miasteczko. Osiadło w Dolinie i nie próbuje wspinać się na strome zbocza. (…) Dnem doliny płynie rzeczka, więc domy tłoczą się przy niej i wchodzą jedne na drugie. Mostki spinają całość jak klamry. Są tutaj dwa kościoły, jeden klasztor (…), jest restauracja i kilka małych barów oferujących miejscową specjalność – pstrągi w migdałach (…). I oczywiście szopka…”

Opowiadanie “Bardo.Szopka”, stając się swoistą legendą literacką, zainspirowało mieszkańców Barda do szukania śladów dawnej ruchomej szopki bardzkiej, która – wg przekazów ustnych – znajdowała się w jedynym domu na ulicy Skalnej, położonym u podnóża Góry Kalwarii. Sama pisarka, będąc na spotkaniu autorskim w Bardzie, była niezwykle zaskoczona tymi reminiscencjami, czemu dała wyraz w swoim eseju „Pstrąg w migdałach”

Do legendy szopki bardzkiej nawiązał również w swojej powieści “Mitropa” Leszek A. Nowak w rozdziale “Szopka w Bardzie. Odsłona druga
 
Bardo miało już swoją wcześniejszą tradycję szopkarską. Jedna z nich, ruchoma, mieści się przy kościele pw. Nawiedzenia NMP. Drugą, już nie istniejącą, opisała Olga Tokarczuk w opowiadaniu Bardo.Szopka zawartym w zbiorze Gra na wielu bębenkach. Mieściła się ona w “ponurym, jednopiętrowym domu przytulonym do skarpy”. Odwiedzano ją do 1957 roku, kiedy to na mieszczący ją budynek osunęła się owa skarpa i został on poważnie uszkodzony. Zawaliła się wtedy jedna ze ścian i zniszczyła całą konstrukcję szopki. Resztki figurek, uratowane przez specjalistów z Wrocławia, trafiły do muzealnych magazynów. Po roku dom został odbudowany przez Gminę i otrzymał w nim pokój z kuchnia niejaki pan Andrzej Zawiślak, w zamian miał pełnić obowiązki dozorcy do czasu ustalenia ostatecznego przeznaczenia budynku (…) Jan wielokrotnie wysyłał wykonane przez siebie szopki na różne konkursy snycerskie, organizowane przez muzea regionalne, otrzymywał nagrody i wyróżnienia, ale jego idee fixe stało się zbudowanie kwitesencji śląskiej szopki. Szopki, która prezentowałaby w atrakcyjny , lecz w miarę prosty sposób skomplikowaną historię Śląska. Rozpoczął od niezliczonej ilości projektów i szkiców. Opracowywał ogólnie kolejne jej stacje, szkicował poszczcególne figurki i niezliczoną liczbę detali. W drewutni zgromadził zapas kloców lipowych, które przez lata sezonował. W końcu przeszedł do stopniowej realizacji przedsięwziętego zamysłu. Najpierw zbudował wielką, architektoniczną, wielopoziomową konstrukcję – oprawę gigantycznej szopki.  Z kolei poszczególne piętra zaczął zaopatrywać w kolejne obrazy z historii Śląska wypełniając je wielopostaciowymi grupami figuralnymi. Sytuował je na tle malowanych pejzaży i vedut, pomiędzy które przemyślnie wplatał lustra zwielokrotniające sceny i cofające je w odległa ezoteryczną przestrzeń łączącą przestworza z ziemią…”

ŹRÓDEŁKO

Powracający z wojny ranny rycerz Dobrosz zatrzymał się w zagrodzie Boratyny w Dębowinie. Sprowadzony medyk stwierdził, że trzeba mu odciąć rękę, ale Dobrosz nie zgodził się i zaczął się gorąco modlić do Matki Boskiej, która mu się objawiła i nakazała obmyć rękę wodą ze źródełka na górze Kalwarii. Dobrosz tak uczynił i został uzdrowiony.

POWSTANIE OBRYWU

Dnia 24 sierpnia 1598 roku nastąpiło oberwanie się stoku Góry Bardzkiej, w wyniku czego potężna masa opadających skał ziemi i drzew spiętrzyła wody rzeki i zatarasowała koryto. Spowodowały to długotrwałe deszcze, podmycie góry przez wody Nysy oraz ruchy tektoniczne. Woda w rzece zaczęła gwałtownie wzbierać, grożąc miastu unicestwieniem. W obliczu zagrożenia proboszcz Mateusz Steiner zebrał w kościele dzieci i zainicjował wspólną modlitwę. Woda nie przekroczyła lewego, wysokiego brzegu, lecz wpłynęła do starego koryta. Miasto ocalało, a ustąpienie wody uznano za cudowną interwencję Bardzkiej Madonny. Wtedy też dokonano ślubowania corocznych procesji dziękczynnych na Górę Bardzką we wtorek wielkanocny. Współczesny autor pisze: „gdy 400 lat temu nad Bardem zawaliła się Góra, miejsce to otrzymało jakby nową twarz. Z tej góry przeciętej na pół sączy się niestrudzenie jakaś moc. I to właśnie ona jest duchowym podłożem Barda, to z niej właśnie bierze się wrażenie niewidzialnej siły…” /Henryk Waniek, Inny Hermes, Warszawa – Wrocław 2001, s. 109 – 113 / Copyright 2010-09-03 Leszek Nowak

KAMIEŃ BRYGIDY

W lasach w okolicach dzisiejszej Dębowiny znajduje się miejsce, które od pokoleń nosi imię Brygidy. Według legendy była ona piękną córką zamożnego pana, mieszkającego niegdyś na tych terenach. Mimo licznych zalotników Brygida nie chciała wyjść za mąż i stroniła od ludzi.
Często wymykała się do lasu, by zbierać chrust i być sama. Podczas jednej z takich wypraw dotarła w okolice strumienia, gdzie dziś leży Kamień Brygidy. Zmęczona przysiadła na głazie, a ciężki chrust przewieszony przez ramiona pociągnął ją ku wodzie.
Jedni mówią, że poślizgnęła się i wpadła do strumienia, inni, że diabeł podszepnął jej zły los — tak czy inaczej, Brygida już nigdy nie wróciła do domu. Została tylko opowieść i kamień nad wodą, który do dziś przypomina o dziewczynie, co wybrała samotność i ciszę lasu.

LEGENDA O CHROBRÓWCE

Dawno temu, gdy ziemie wokół Barda porastały jeszcze gęste lasy, a osady kryły się nad brzegami Nysy, sam Bolesław Chrobry postanowił sprawdzić, czym jest prawdziwa gościnność. Według legendy przybył w te strony w przebraniu żebraka, prosząc o nocleg i pomoc.
Pukał do bogatych domostw i porządnych zagród, lecz wszędzie spotykał się z odmową. Dopiero na skraju osady przyjęła go uboga chata drwala. Gospodarz nie tylko dał schronienie nieznajomemu, ale zwierzył się także ze swojego zmartwienia — nie mógł znaleźć ojca chrzestnego dla nowo narodzonego dziecka, bo nikt nie chciał podjąć się tego zaszczytu.
Żebrak zgodził się bez wahania. Po chrzcinach odszedł, nie zdradzając swojej tożsamości. Jakiś czas później przez okolicę przejeżdżał król Bolesław Chrobry z orszakiem. Gdy możni zabiegali o jego względy, władca ominął ich domy i skierował się prosto do chaty biednego drwala i swojego chrześniaka.
W dowód wdzięczności nadał rodzinie ziemię i majątek. Na tym miejscu, jak głosi legenda, powstała Chrobrówka — symbol nagrody za prostą ludzką dobroć.

KONIEC ŚWIATA

Na Różańcowej Górze, na kaplicy Zmartwychwstania Pańskiego, znajduje się Anioł. Według legendy zadmie w swoją trąbę, aby obwieścić koniec świata.